|
Blog > Komentarze do wpisu
Sądząc po ubraniach, a konkretnie po odcieniu różu, pracowała w mediach...
Czyli nie mam się w co ubrać, szafa pusta a sklepy źle zaopatrzone.
Róż mi nie pasuje, bo raz, że się gryzie, a dwa, że nie pracuję w mediach. Zieleń bym sobie ubrała, ale nie ma. Fiolet mógłby też być, albo magenta (to już bliżej mediów, ale zahacza też z lekka o reklamę). Ale też nie ma, albo jest taki, jaki pasuje tylko księżom i starszym paniom. Na czarno mam już dość. Na niebiesko - ileż można? A na biało to dopiero latem. No i nie mam, nie mam już pomysłów, a tymczasem życie i inne okoliczności zmuszają mnie do porzucenia przytulnego szlafroka, w którym sobie ostatnio lubiłam pracować. Konkludując: muszę jechać do Paryża. I Mediolanu. I Londynu. A poza tym co? A zimno jak jasna cholera. Nie wiem, za jakie grzechy znów mamy jakieś minus pińćset za oknem. Jacek Dukaj się kłania. Jacek Dukaj, jasnowidz. A mógł napisać "Saharę" - historyczne science fiction o tym, jak Polska od morza do morza sięgała. Od Czarnego do Śródziemnego... poniedziałek, 30 stycznia 2012, piarella
Komentarze
2012/01/31 09:51:19
"...tylko czy wtedy nie narzekalibyśmy, że gorąco?"
Nie! :D A brązowy? Brązowy jest fajny. Albo - jak to wczoraj zasugerował pewien pan - "ochra subtelnie złamana amarantem". Ochra złamana amarantem. Wizualizujecie już sobie? ;) 2012/01/31 11:15:54
Zgadzam się: nie, nie będziemy. Stanowczo nie będziemy narzekać na upał. :)
Co do kolorów, to niestety, takiego cuda nie potrafię sobie wyobrazić. Mimo najszczerszych chęci. ;D 2012/01/31 12:58:17
I to mężczyzna Ci wyskoczył z tą złamaną ochrą? (Swoją drogą, genialne przekleństwo: 'a niech to ochra złamana świśnie!') U mnie też kiepsko z wizualizacją...
2012/02/01 17:32:29
Albo tak: "obyś sobie ochrę amarantem złamał?". ;-) Mózg mi się zawiesił, to jest niewyobrażalny kolor. W sklepach rzeczywiście bieda, rozmiary nadają się tylko na dziecięce stoiska.
|
|
Ale fakt, pogoda mnie denerwuje. Poważnie.
I w sklepach nic nie ma. Albo jakieś szmatki dla gimnazjalistek bez gustu, albo wszystko na czarno. Podziękuję, i wrócę do mojej koszuli nocnej...