|
Blog > Komentarze do wpisu
O obcasach, pędach bambusa i weekendzie
Weekend spędzam tradycyjnie pod kocem. No naprawdę, nie rozumiem ludzi, którzy chodzą na niedzielne spacery przy temperaturach niższych niż plus piętnaście. Ja zaczynam od plus dwudziestu, poniżej to tylko koc, książki i termofor.
A skoro wciąż atmosfera nie sprzyja wychodzeniu w domu, weekend tenże mija mi nad książką (kończę właśnie leniwie powtórkę czytanego dawno, a więc i zapomnianego, "Modyfikowanego węgla") i nad garnkami. W menu na zimę nadal królują imbir i curry, dziś z dodatkiem pędów bambusa (w plastrach), dorzuconych do biryani. Coś pysznego, lepsze nawet niż czekolada. Co prawda wymaga stania nad patelnią i mieszania, jak risotto, ale warto, bo właśnie ryż gotowany w wywarze z curry, masali, imbiru, czosnku i pasty pomidorowej jest w tym wszystkim najlepszy. A stojąc i mieszając można drugą ręką czytać. Mieszanie w żadnym razie nie wymaga udziału oczu. A'propos, odkryłam nowego bloga literackiego, poświęconego w zasadzie tylko cyberpunkowi. Link obok (Zieloną czcionką). Fajne recenzje. A co do obcasów, to chciałam tak na marginesie zauważyć, że tęsknię. Bowiem z zimowego obuwia po zeszłorocznej manii solenia chodników zostały mi tylko sztyblety. Zima chyba rozumie aluzję? sobota, 18 lutego 2012, piarella
|
|
Swoją drogą, bardzo fajny blog, będę tu zaglądał